Kurozwęki i bizony

Pałac w Kurozwękach

Pałac w Kurozwękach

Za każdym razem, gdy byłem w okolicach Sandomierza planowałem odwiedzić Kurozwęki. W ostatnim tygodniu wreszcie mi się to udało. Zapraszam do posiadłości Popielów w Zespole Pałacowym w Kurozwękach, gdzie w kameralnej atmosferze możemy posłuchac historii rodowych właścicieli palacu, a zaraz potem wyruszyć na safari.  Tylko dla odważnych: spotkanie oko w oko z bizonami. Polecam 🙂

Zespół Pałacowy w Kurozwękach – znajduje się w okolicach Staszowa około godziny jazdy od Sandomierza w kierunku zachodnim (najlepiej drogą 79 do Osieku a potem drogą 765). Pałac znajduje się około 1 km od rynku w Kurozwękach. Traficie tam z każdą nawigacją.

Fot. Tomasz / Pałac w Kurozwękach

Fot. Tomasz / Pałac w Kurozwękach

Dlaczego warto odwiedzić Pałac w Kurozwękach?

Oto główne atrakcje:

  • pałac i jego skarby – zwiedzanie z przewodnikiem pierwszego piętra pałacu tj. sali balowej, salonów, tarasu widokowego i XVIII w. kaplicy oraz dziedzinca z krużgankami, a także muzeum skarbów i pamiątek rodu Popielów z wystawą obrazów Józefa Czapskiego. Zwiedzającym towarzyszyła muzyka Chopina. Podczas naszego pobytu w Pałacu odbywały się koncerty chopinowskie w salach ćwiczyli pianiści z USA, Chin i Japonii.
Fot. Tomasz / Kaplica w Pałacu w Kurozwękach

Fot. Tomasz Jakubowski / MojeWedrowki.pl / Kaplica w Pałacu w Kurozwękach

 

 

  • lochy pełne tajemnic – tutaj zwiedzamy udostępnione po renowacji lochy i piwnice pałacu, gdzie barwną opowieścią raczy nas przewodnik,
  • safari bizon – mamy możliwość przejechania się wozem westernowym do zagrody bizonów, gdzie podziwiamy te potężne zwierzęta. Bizony a nie żubry spytacie? Nie, nie wprowadzam Was w błąd. Właściciele pałacyku sprowadzili bizony do Kurozwęk w roku 2000 i rozpoczęli ich hodowlę dla celów turystyczno – kulinarnych. Obecnie stado bizonów liczy około 80 szt.
Fot. Tomasz / Bizony w Kurozwękach

Fot. Tomasz Jakubowski / MojeWedrowki.pl / Bizony w Kurozwękach

  • mini zoo, plac zabaw dla dzieci,
  • labirynt w kukurydzy – gdzie musimy sprostać nielada wyzwaniu: znaleść wyjście z labiryntu
  • przejażdżki bryczką czy wierzchem na koniach,
  • stadnina koni czystej krwi arabskiej – można zwiedzać stadninę. Dodatkowo prowadzona jest również szkółka jazdy konnej.

Polecam zakup biletu na główne atrakcje – lochy, pałac, safari – 20 pln – za bilet normalny i 16 pln za bilet ulgowy. Jest też oferta łączona z wejściem do labiryntu. Wówczas ceny są następujące : 25 i 19 pln.

Parking jest bezpłatny i znajduje się tam dużo miejsca – tak więc nie ma problemu z pozostawieniem samochodu.

Teraz może kilka słów o Pałacu w Kurozwękach. Posiada on ciekawą historię. Około 1380 r drewniana owalna warownia przekształciła się w murowaną twierdzę. Z biegiem czasu obronny zamek stał się renesansowym a później barokowym – pałacem. Przy pałacu zbudowane zostały piękne stajnie – które w obecnych czasach zostały przekształcone w domy mieszkalne. Zamek został zbudowany przez rodzinę Kurozwęckich herbu Poraj. W XVI w. przeszedł w ręce Lanckorońskich herbu Zadora, kiedy to Anna z Kurozwęckich poślubiła Jana Lanckorońskiego. Ostatni z rodu Lanckorońskich umarł bezdzietnie i pozostawiając majątek żonie Annie z Dembińskich herbu Rawa. Ta w 1792 roku ponownie wyszła za mąż za Macieja Sołtyka herbu własnego, wnosząc Kurozwęki w posagu. w 1833 r. Emilia Sołtyk poślubiła Pawła Popiela herbu Sulima. Po śmierci Pawła kurozwęckie dobra przeszły w ręce jego syna Marcina a później wnuka, również Pawła. Paweł Popiel zmarł w 1936 roku, pozostawiając w spadku pałac z gruntami najstarszemu z synów Marcinowi. Te z kolei przekazał majątek młodszemu bratu Stanisławowi, a sam wstąpił do seminarium duchownego. We wrześniu 1944 r. pozostającą w kraju rodzinę Popielów zmuszono do opuszczenia majątku.

Fot. Tomasz / Pamiątki rodzinne Popielów w muzeum w Kurozwękach

Fot. Tomasz Jakubowski / MojeWedrowki.pl / Pamiątki rodzinne Popielów w muzeum w Kurozwękach

Rodzinne spotkanie Popielów w Kanadzie w 1989 r. stało się okazją do wszczęcia starań o odzyskanie majątku. W 1991 r. runa pałacu o część parku zostały odkupione od państwa i wróciły do rąk właścicieli. Za zgodą rodziny posiadłość objął Jan Marcin, który wraz z żoną wrócił z emigracji i osiedlił się w Kurozwękach i rozpoczął odbudowanie i remontowanie rodzinnej posiadłości. (informacje za przewodnikiem dostępnym w pałacu).

Obecnie w Pałacu mieści się kameralny hotel oferujący 6 komfortowych pokoi, usytuowanych w dawnej wieży bramnej oraz na poddaszu. W stylowych wnętrzach Oranżerii posiada 5 przytulnych pokoi 2 – osobowych, a w Oficynie – 2 luksusowe apartamenty. Dysponuje również 5 pokoi w budynku dawnej piwowarni. Jeśli nie wystarczy dla Was miejsc szukajcie wolnych pokoi w agroturystyce – ale już nie ten sam standard :(.

Oprócz zaplecza noclegowego Pałac w Kurozwękach oferuję bogatą ofertę gastronomiczną. Na miejscu jest restauracja, kawiarnia, pizzeria i bizon grill. Oprócz typowych dań z bizona (steki, burgery) można zakupić wędliny z mięsa bizona (kabanosy, pasztet z bizona czy kiełbasę z bizona w słoiku). Na jedzenie zapraszam po godzinie 13.00 gdyż wcześniej nie można skosztować bizona :(.

I wróćmy jeszcze do naszych bohaterów – bizonów. Zostały sprowadzone do Kurozwęk w roku 2000. Na początku stado liczyło 20 jałówek i 2 byki. W chwili obecnej stado liczy ponad 80 sztuk i ciągle się powiększa. Do uboju przeznaczane są niezdolne do rozrodu zwierzęta. Podczas safari dowiedziałem się ciekawych rzeczy o tych mało znanych w Polsce zwierzętach. Są to łagodne zwierzęta roślinożerne. Maja słaby wzrok tak wiec można się do nich blisko zbliżyć. Natomiast węch mają bardzo wyczulony. Zbiornik wodny wyczuwają z odległości 1 km. Stadem rządzi samiec alfa. Co roku podczas rui odbywają się walki o przewodniczenie nad stadem. Wygranemu samcowi przysługuje „zaopiekowanie się” wszystkimi samicami w stadzie. Podczas kopulacji samiec nic nie je i może schudnąć o 250 kg. W chwili obecnej są 3 stada, które pasą się osobno. Mnie udało się zobaczyć stado, które zostało sprowadzone do Kurozwęk.

Poniżej krótki film o Pałacu i bizonach w Kurozwękach.


W Pałacu w Kurozwękach są organizowane cykliczne imprezy. Oprócz słynnego labiryntu w kukurydzy, z informacji które uzyskałem odbywają się coroczne Dni Dzikiego Zachodu.

W tym roku w dniach 12 -15 sierpnia odbędzie się 4 dniowy jubileuszowy (X) festyn rodzinny – DZIKI ZACHÓD w KUROZWĘKACH. Główne atrakcje to wielki lunapark i tematycznie: tańce indiańskie i country, ujeżdżanie koni, kaskaderka konna. „Safari Bizon”, wioska indiańska, obóz samurajów, obóz poszukiwaczy złota, labirynty w kukurydzy i konopiach. Ścianka wspinaczkowa, wielkie gry planszowe, strzelnice, park linowy, minigolf, dużo muzyki w rytmach disco i wiele innych atrakcji. Szczegóły na stronie www. kurozweki.com/pl.

Za to na początku września (9-11 września) odbędą się IV Dni Konopi. Brzmi ciekawie.

Podsumowując – Kurozwęki to bardzo interesujące miejsce dla dużych i małych. Poza historycznymi murami pałacu oferuje mnóstwo atrakcji, przy których nikt się nie nudzi. Polecam i zachęcam do odwiedzenia tej miejscowości. Wybierając się w świętokrzyskie raczej nie zawiedziecie się :).

Osoby, które chciałyby odpocząć po tych atrakcjach – zapraszam do Sandomierza. Tam czeka na Was przepiękny Ratusz, Zamek, podziemna trasa turystyczna. Można też spotkać samego Ojca Mateusza. A wszystko, co można zwiedzić  w królewskim mieście znajdziecie w moim wpisie – Sandomierz na weekend.

2 odpowiedzi do artykułu “Kurozwęki i bizony

    1. Tomek Autor

      Witaj Czarku. Dziękuję za pytanie. Etymologia nazwy tej miejscowości nie jest do końca jasna. Przewodnik podczas zwiedzania podzielił się ze mną, krótką legendą, która może wyjaśnić pochodzenie tej nazwy. W dawnych czasach, kiedy pałac był jeszcze warownym zamkiem, żaden z właścicieli nie mógł w nim długo mieszkać. Powodem były niesamowite jęki i wycia, które co noc nie pozwalały spać domownikom. Jeden z właścicieli za dnia postanowił przeszukać cały zamek, aby poznać tajemnicę tych odgłosów. W każdym zamku znajdowała się studnia, tak więc i ona została przeszukana. Okazało się, że w niej znajdowała się kura, która nie mogąc wyfrunąć ze studni wydawała tak okropne dźwięki. I tak kurze męki lub kurze jęki z biegiem czasu przekształciły się w nazwę Kurozwęki. I to tyle jeśli chodzi o słowa legendy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.